niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział 12 - Nieszczęśliwy wypadek
Wzięłam pod rękę Josha, zaprowadziłam na góre do jego sypialni i połorzyłam na jego łóżku. 
-Nie potrzebujesz czegoś?- spytałam z troską.
-Nie nic nie potrzebuje.
-Okey to ja idę wziąść prysznic.
-Dobra, ja idę spać, dobranoc.
-Dobranoc, a z nosa ci już krew nie leci?
-Nie, nie idz już!
-No dobrze.
-Kocham cię, Natalia.
-Ja ciebie też, Josh.
Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, umyłąm włosy i zęby, następnie je wysuszyłam. Położyłam się do łóżka gdzieś około 00.00, zanęłam odrazu, po tym co dzisiaj przeżyłam, nie mogłam uwierzyć, że to wszystko stało się w tak krótkim czasie: rozmowa z Joshem, spotkanie z nim, sms od NIalla, przeprowadzka tutaj i jeszcze ta awantura z Niallem, ale jestem szczęśliwa, że mam takiego fajnego faceta jak Josh. Obudziłam się o 9.15. Najpierw poszłam zobaczyć jak tam Josh się czuje. Zapukałam, ale nikogo nie było, pomyślałam, że zszedł na dół i je śniadanie, więc poszłam się ubrać. Ubrałam to do góry ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^, zrobiłam lekki makijaż i włosy spiełam w koka. Zchodząc na dół czułam spalenizne. Odrazu poszłam do kuchni. Tak jak się spodziewałam Josh spalił jajka.
-Dzień dobry.
-O już wsatłaś.
-Co spaliłeś?
-Jajka.
-Uhuhuhu, nieźle.
-NO wiem, a tak wogóle to dzięń dobry.- podszedł do mnie i pocałował moje zimne usta.
-Co chcesz dzisiaj robić- spytał mnie.
-No nie wiem... Może do zoo ?
-Do zoo?... NO dobra jak chcesz- uśmiechnął się przyjaźnie.
-Dostajesz gazety?
-Tak,tak leży w salonie.
-Aha, to ja idę sobie poczytać
-ok
Poszłam po gazete, i jak ją wzięłam to o mało co nie wybuchłam. Na pierwszej stronie było napisane, że ja i Niall się rozstaliśmy.
-Josh czytałeś to!?
-Tak.
-I co o tym sądzisz?
-Nie wiem co myślec.
-Boooże! NIe można mieć prywatności w tym obrzydłym kraju!
-No, ja widać.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
KOniec, podobo się? / Joshowa             
 

 
 
    

sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 11 - ,, Ja cię wciąż kocham"
Niall wciąż do mnie dzwonił, w pewnym momencie nie wytrzymałam i odebrałam.
-Czego ty ode mnie chcesz co? Zraniłeś mnie po raz kolejny i nie trzeciego razu już nie zniosę! Wracaj do tej swojej nowej dziewczynę, którą kochasz. Jak cię nie ma koło mnie czuję się szczęśliwa i wolna! Nie dzwoń do mnie więcej bo i tak nie odbiore!
-Ale ja cię wciąż kocham!
-A ja ciebie nie!
Natychmiast się rozłączyłam, nie mogłam dłużej go słyszeć. On doprowadzał mnie do szału. Nie nawidziłam go za to że  wogóle istnieje taka okropna istota jak on!
 -Wszystko okey?- spytał wchodzący do pokoju Josh, z jego twarzy aż tryskała  troska.
-Tak, nie musisz się martwić.
-A z kim rozmawiałaś?
-Z Niallem, niestety.
-Dlaczego?
-Musiałam mu wygarnąć, co o nim myślałam, ha jeszcze ma czelność muwić że mnie wciąż kocha!
Łza zleciała mi po policzku a chłopak do mnie podbiegł i ją otarł kciukiem.
-Nie martw się masz teraz mnie, ze mną nie masz się o nic bać, obiecuje- pocałować mnie w czoło.
Jaki Josh, jest kochany. NIgdy nie czułam się tak kochana, przez nikogo. On był tak dobry dla mnie, kochałam go strasznie. Nie myślałam, że będę z nim kiedyś taka szczęśliwa.
-Kocham cię- wyszeptał mi do ucha.
-Ja ciebie też, i może bardziej.
-Nie, bo ja kocham cię całym sercem.
-No dobra niech ci będzie.
-Chcesz kakao?
-No to chodz.
Poszliśmy na dół i zrobiliśmy sobie kakao, wtedy ktoś zadzwonił do drzwi.
-Poczekaj ja otworze.-Powiedział Josh i pobiegł do drzwi.  Otworzył je a w nich stała cała piątka. Nie mogłam uwierzyć.
-O co chodzi?- spytał chłopak.
-Gdzie ona jest?
-Ale kto?
-Natalia!
Wtedy blondyn podbiegł do mnie i się we mnie wtulił, zaraz go odepchnęłam.   
-Co wy tutaj robicie i jak mnie znaleźliście?!
-Ja cie kocham Natalia, proszę wróć do mnie.
-Spadaj, i wyjdzcie z tego domu, brzydzę się wami a szczególnie tobą, Niall!
-Nie wyjdę z tąd jak nie wrócisz ze mną!
-Ja mam swoje życie i mieszkam tutaj i nie zamierzam się stąd ruszać. Układam sobie życie z kimś innym, i napewno z tobą!
-To on tak?
-Tak żebyś wiedział.
Spojrzałam wtedy na Josha, stał jak ten słup soli, podbiegł do niego Niall i uderzył go w twarz.
-Co ty robisz idioto!- szybko podbiegłam do Josha.
-To co powinienen zrobić już dawno!
-Wynoś się z tąd, natychmiast!
Podszedł do mnie jako jedyny Zayn i spytał mnie czy mi pomóc. 
-Nie idz sobie z tą najdalej ode mnie!
Wyszli w kilka sekund.
-Josh, żyjesz?- spytałam z łzami w oczach.
-Tak żyje.
-Kocham cię- pocałowałam go najlepiej jak tylko mogłam.
-Też cię kocham Natalia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo, zrobiłam wcześniej, podoba się? / Joshowa